Mam szczęście spotykać dobrych ludzi!

W Łękach Dukielskich rozpoczęto realizację najważniejszej inwestycji w tej miejscowości. – To będzie duży sukces. W miejscu baraków Kółka Rolniczego stanie piękny budynek – zapewnia Dorota Chilik, autorka i koordynatorka projektu „Wielofunkcyjne Centrum Kultury w Łękach Dukielskich – Stowarzyszenie Kółko Rolnicze”. Trudno nie uwierzyć w jej słowa, skoro – jak sama mówi – z sukcesem sieje w terenie optymizm, zaraża aktywnych ludzi swoją pasją i zamiłowaniem do „małych ojczyzn”, a przede wszystkim łamie postawy, że „czegoś się nie da zrobić”. 

 

To właśnie ten Pani optymistyczny wpis na FB tak mnie zainspirował, że postanowiłam poprosić Panią o rozmowę. Proszę opowiedzieć o tej bardzo konkretnej pracy, którą Pani tak symbolicznie opisała, jako „sianie optymizmu w terenie”.

DOROTA CHILIK: Moja praca to praca w terenie przy inwestycjach. Od 20 lat tworzę przy pomocy ludzi odważnych i pracowitych nowe oblicze naszych Małych Ojczyzn. Wymyślam akcje, działania inwestycyjne, pomagam na nie przygotować wszystkie dokumenty, np. projekty budowlane, pozwolenia na budowę itp. A następnie szukam środków finansowych. Później wypełniam dokumenty aplikacyjne, kompletuję dokumenty i składam do odpowiedniej instytucji. Czekam i podnoszę na duchu tych wątpiących, aż w końcu nadchodzi moment, że jest decyzja i możemy zacząć działać. I tak naprawdę w terenie moją pracę widać po 2, 3 latach, czyli dopiero wtedy, jak wchodzimy w teren, jak robimy festyn czy warsztaty. Moje działanie to współpraca z lokalną społecznością, ze stowarzyszeniami i parafiami z terenu Podkarpacia, tego najbiedniejszego terenu. Przekrój zadań i środków jest ogromny, czyli od np. warsztatów wielkanocnych za 5 tys. zł do kompleksowych działań w kierunku rozwoju produktu turystycznego za 4 mln euro czyli ponad 16 mln zł. 

Lubi się Pani dzielić swoimi sukcesami w sposób bardzo radosny i spontaniczny, słowem – niekonwencjonalny. Ale owe sukcesy są przecież wynikiem ciężkiej pracy.

Tak, pracuję, aby – jak to powiedział mądry człowiek – „nie przespać życia”. Bardzo lubię powiedzenie „żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro”. Ono ma ogromną wymowę i ja nie chcę ominąć nawet jednej minuty mego życia. Kocham pracę a ona kocha mnie. Podążam swoim wyznaczonym traktem i uparcie, mimo wielu przeciwności dążę do przodu w każdym projekcie i w życiu także – po prostu ma być dobrze, innej opcji nie ma! Św. Benedykt powiedział: „Módl się i pracuj i nie bądź smutny”. Dokładnie to czynię i uśmiech nie znika z twarzy. Po prostu wyznaczam cel i on ma być osiągnięty. Bo jak się ciężko pracuje to i widać efekty! Tych efektów i wielkiej satysfakcji nikt mi nie odbierze.

Dzieląc się efektami ciężkiej pracy w sposób tak rzadko u nas spotykany, powiedziałabym nawet bardzo czuły i kobiecy, promuje Pani też siebie. Ludzie zwracają uwagę na tę piękną blondynkę o niespotykanej wyobraźni, która nie boi się wyzwań. Do tego wbrew tym emocjonalnym wypowiedziom, jest Pani bardzo konkretna.

Tak, jestem osobą, która lubi konkrety i jakimś cudem, jak przyjeżdżam na tzw. ściernisko, to już widzę, co może tam powstać, jakie korzyści będą dla lokalnej społeczności. Niekiedy te działania wymagają ingerencji w tzw. życie wewnętrzne organizacji, uporządkowanie spraw i wyprowadzenie wszystkich formalnych i nieformalnych wątków organizacji. Wiem jedno: jak się zaczyna praca to znikają podziały i wszyscy się angażują we wspólne dzieło. Właściwie jak tak sobie przemyślę wiele sytuacji to wiem, że drogi życiowe nie krzyżują się przypadkowo. Może komuś trzeba uratować życie, może pomóc przetrwać, dać dobre słowo, uśmiech czy po prostu pogadać. Tak, mam szczęście do dobrych ludzi, bo tylko o to Boga proszę, aby na mojej drodze stawali dobrzy ludzie. Ci drudzy sami się wykruszają.  

Już czas przedstawić Panią bardziej oficjalnie. Jest Pani radną Województwa Podkarpackiego V kadencji, wiceprzewodniczącą Sejmiku Województwa Podkarpackiego, dyrektorem Departamentu Działań Delegowanych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie, przewodniczącą Komisji Współpracy z Zagranicą, Turystyki i Promocji, członkiem Komisji Rozwoju Regionalnego, w Sejmiku jest Pani członkiem Klubu Radnych „Prawo i Sprawiedliwość. 

Od września 2016 r. zostałam powołana na stanowisko dyrektora Departamentu Działań Delegowanych w największej Agencji płatniczej w Europie – Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie. Ogromna odpowiedzialność i ciężka praca. Mój departament odpowiada za wdrażanie działań w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014 – 2020 na ponad 9 mld zł. Działania   są delegowane do 16 samorządów województw oraz 276 Lokalnych Grup Działania w całej Polsce. Obejmując stanowisko w departamencie było 45 pracowników a obecnie jest 62 osoby i właśnie przenosimy się wszyscy do nowego budynku. Poza tym jak wiadomo – duża rodzina, 5 dzieci w tym 3 chłopaków ma już swoje drugie połówki, dwójka mniejszych do przytulania i rozpieszczania, no i do całowania 3 wnuków. Dla oddechu ogród z mnóstwem zieleni i kwiatami. To jest szczęście!

No i znowu ta radość, pozytywna energia aż kipi w Pani wypowiedziach. To samo mówili mi łęczanie, którzy spotkali się z Panią w związku z projektem zagospodarowania terenu Kółka Rolniczego w Łękach Dukielskich, którym Pani się zajęła. Przyznam, że miałam łzy w oczach, kiedy przeczytałam Pani pierwszy wpis na FB. Pozwoli Pani, że tu zacytuję ten wpis dla tych, którzy nie mają profilu na FB: 

„Wielofunkcyjne Centrum Kultury Wiejskiej w Łękach Dukielskich – Stowarzyszenie Kółko Rolnicze”. Autorem i koordynatorem Projektu jest Pani Dorota Chilik a drużyną zarządzającą Projektem są: Pani Małgorzata Tomkiewicz; Pani Joanna Reczkowska; Pani Katarzyna Reczkowska-Buryła; Pan Piotr Węgrzyn. Szanowni Państwo pragniemy poinformować wszystkich mieszkańców i miłośników Łęk Dukielskich, iż Stowarzyszenie Kółko Rolnicze w Łękach Dukielskich zgodnie z decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 27 kwietnia 2017 roku, uzyskało dotację na realizację Etapu I. Naszym Partnerem w realizacji naszych marzeń jest Gmina Dukla z Panem Burmistrzem na czele.
Kochani zaczynamy realizację najważniejszej inwestycji w tej wiosce, która jest rozłożona na najbliższe 3 lata ze względu na duży zakres i wysokie potrzeby finansowe. Tylko dzięki wsparciu Ministra Kultury, Burmistrza Gminy oraz Waszym możemy zrealizować wspólne marzenia o Wielofunkcyjnym Centrum Kultury, które powstanie na terenie Kółka Rolniczego.
A oto poniżej zdjęcie widoku na zabudowania stan obecny i stan przyszły. Przygotowywaliśmy się do tego projektu 3 lata, Kochani dziękuję za Wasz upór i dążenie do celu. Mimo że było ciężko, mimo, że bolało ale do przodu. A na osłodę Wam powiem, że to początek! Tylko teraz będzie widać „mury” a nie sterty papierów. Trzymajcie kciuki!!!!

Po takim wpisie chyba nie powinnam pytać, czy wierzy Pani, że ten projekt zostanie zrealizowany?

Zawsze powtarzam, że pozytywne nastawienie i ten „banan” na twarzy to podstawa do dobrego samopoczucia i do przyciągania dobrych ludzi. Nigdy nie sieję zwątpienia, bo i po co? Mało tego złego jest na świecie? Lubię czytać w Internecie, jak ludzie są szczęśliwi, a takie proste słowa jak „Dzień Dobry” z rana czy krótka rymowanka wyzwala uśmiech i już jest lepiej. Czy ja wierzę w ten projekt? Ja po prostu wiem, że tam będzie stał piękny budynek a łęczanie będą aktywnie działać. Widać już młode pokolenia, jak się garną, jak występują. Centrum musi powstać, bo jest potrzebne. Dodam jeszcze, że autorem projektu architektonicznego jest Archit-Studio Święcińscy, a ja projektu czyli wniosku o dofinansowanie.

Przypomnijmy, jak doszło do współpracy z Panią przy tym projekcie?

Projekt a właściwie zamierzenie, pomysł w Łękach Dukielskich to iskierka, która rozpromieniła czoło nie jednego niedowierzającego mieszkańca. Nie ma rzeczy przypadkowych i te ścieżki z dobrymi ludźmi krzyżują się w odpowiednim czasie. Taki czas nastał w 2015 r. zaraz po wyborach. To na spotkaniach ktoś coś usłyszał, skojarzył i uznał, że jest szansa. Spotykaliśmy się aby zaplanować i zrealizować marzenie wielu ludzi – dom kultury. Już po pierwszym spotkaniu wiedziałam, że będzie to duży sukces, bo to się gdzieś tam głęboko czuje i wtedy nie ma strachu, tylko jest moc i chęć do dalszego działania. Musze przyznać, że jak teraz wspominam te długie telefony wsparcia, niekiedy zapłakanej Pani Małgosi czy Pani Joasi, kiedy traciły nadzieję… nie załamywały mnie, ale nagle w głowie pojawiały się nowe pomysły i rozwiązania. Wiedziałam, że za dużo ludzi pragnie tego miejsca, bo go potrzebuje wioska, stowarzyszenie itp. Zresztą co tu mówić aktywność wioski jest potwierdzona historycznie i myślę, że tak już zostanie. Projekt z cyklu „przebudowy” – 2015 i 2016 r. to projektowany w Łękach Dukielskich budynek o funkcji lokalnego „centrum” kulturalno-edukacyjnego. W miejscu starych magazynów Kółka Rolniczego planowana jest budowa obiektu służącego nie tylko lokalnej społeczności. Zaczynamy realizację najważniejszej inwestycji w tej wiosce, która jest rozłożona na najbliższe 3 lata ze względu na duży zakres i wysokie potrzeby finansowe. W tym wszystkim najbardziej inspirująca jest postawa mieszkańców tej małej, a jakże pięknie położonej miejscowości, o bogatej prawie 660 letniej udokumentowanej historii. Rzadko można spotkać tak wielkie zaangażowanie w pracę społeczną, wielki wkład w krzewieniu tradycji, upowszechnianie wiedzy o kulturze i miejscowych obyczajach. 

Autorem projektu architektonicznego jest Archit-Studio Święcińscy

24 czerwca 2017 roku wmurowano uroczyście kamień węgielny pod przyszłe centrum, ale łęczanie chcieliby na pewno znać więcej szczegółów? Może Pani coś więcej zdradzić? 

Tak jak mówiłam wszystkim na spotkaniu – ciężka praca i kilka lat, minimum pięć, aby zakończyć dzieło. Wiem, że nie powinno się planować… Więc opisuję przyszłość działań przy WCK: w tym roku etap I; w roku 2018 otrzymamy więcej środków, myślę że ze środkami z Gminy ok. 800 tys.; w 2019 r. – kolejna transza ok. 500 – 800 tys. Myślę, że tego będziemy się trzymać i dla mnie rok 2020 będzie przełomowym. Zachęcam wszystkich do śledzenia stron stowarzyszenia Kółko Rolnicze (http://kolkorolniczeleki.dukla.pl/ i FB) oraz trzymać kciuki i nie przeszkadzać. Jest moc!

 

Podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Wielofunkcyjnego Centrum Kultury w Łękach Dukielskich. Fot. Tomasz Czaja.                      

 

 

 

 

 

Realizacja tego projektu ma dla mnie wymiar symboliczny. Bo Łęki Dukielskie, mimo że mają prawie 660 letnią udokumentowaną historię, to jednak nie mają spektakularnych zabytków, nawet kościoły są tu młode. Naszą historią są nasi przodkowie. Założone przez nich pod koniec XIX wieku Kółko Rolnicze jest najstarszą instytucją w Łękach. Dlatego tak ważne było dla nas, miłośników historii, aby ta przestrzeń publiczna służyła całemu społeczeństwu. Nawet pan sołtys dołączył do nas, mimo że początkowo miał inny pomysł na zagospodarowanie tego placu. Dlatego przyznam, że szczególnie cieszę się z realizowanego projektu. Ale dla Pani to obca miejscowość, a mimo to potrafi Pani o niej mówić, jakby Pani stąd pochodziła.

No właśnie trochę mnie zdziwiło, że tak historyczna miejscowość nie ma zabytków. Jednak to co jest trzeba chronić i rozwijać. Mam na myśli oczywiście teren Kółka Rolniczego. Moje pierwsze spotkania dotyczyły organizacji i dokumentacji tego stowarzyszenia, bo wiem, że były pomysły, jak Pani wspomniała, by w to miejsce przenieść tartak a siedzibę Kółka gdzie indziej. Jednak wizje innych szybko rozwiałam, ponieważ przeznaczenie terenu w planach zagospodarowania przestrzennego Gminy Dukla jest wyraźnie zaznaczona jako funkcja turystyczna, kulturalna, a nie działalność gospodarcza więc proces zamiany czy wymiany został zatrzymany. Szkoda by było tak pięknej działki w centrum wioski na tartak. Mimo że jestem obca dla łęczan to jednak po tych 2 latach czuję się tutaj dobrze, myślę, że jeżeli człowiek identyfikuje się z ludźmi, z którymi działa i terenem to dobrze, bo wzrasta poczucie powodzenia inwestycji dla mieszkańców. Fajne uczucie jak obca wioska i jej mieszkańcy pozytywnie odbierają mnie i to co robię. Jest to dla mnie bardzo ważne i umacnia w tym co robię.

Wszyscy, z którymi rozmawiałam o Pani pracy, podkreślają Pani profesjonalizm. Jest Pani też nadzwyczaj perfekcyjna. Może to jest klucz do Pani sukcesów? Powiem więcej, choć może za dużo Panią wychwalam, ale słyszałam nawet takie opinie, że wszystko, czego się Pani dotknie, zamienia Pani w złoto.

Tak słyszałam i bardzo się cieszę, że tak właśnie ludzie postrzegają moje działania. Jak każda kobieta kocham złoto. Ale dla mnie największą przyjemnością jest jednak szlifowanie i wydobywanie tego piękna, blasku. To z pewnością jest dar od Boga. Przyjeżdżając na ruiny widzę to co tam będzie. I tak np. było kiedy pierwszy raz prawie 6 lat temu stanęłam przy pałacu króla Jana III Sobieskiego w Żółkwi na Ukrainie (partner w ostatnim projekcie z OO. Jezuitami w Starej Wsi), budynek w kompletnej ruinie, pierwsza myśl: szkoda, druga myśl: nie ma na co czekać. Odwróciłam się do dyrektora i mu powiedziałam, że tutaj w tej sali balowej za 10 lat zorganizujemy bal kostiumowy. I powiem szczerze, że nadchodzi ten dzień. Tak samo było w Puławach (gmina Rymanów) kiedy w 2002 r. przyjechał do mnie sołtys i powiedział: „… dziecko, pomóż nam, bo w lecie mamy gości i przychody z rolnictwa, a zimą wyjeżdżamy do Niemiec, szkoda tych naszych rodzin” i tak pomału od spotkania do spotkania powstało Stowarzyszenie „Kiczera”   a potem pomysł na wyciąg narciarski. Pamiętam słowa Pana Burmistrza z Gminy Rymanów: „Pani Chilikowa, kaktus mi wyrośnie na dłoni, jak wybudujecie tam wyciąg”. No i wybudowaliśmy wyciąg, Stowarzyszenie działa prężnie, ludzie mają pracę, a nawet za dużo pracy. Na 10 rocznice otwarcia wyciągu była piękna uroczystość w Puławach i wtedy właśnie przypomniałam Burmistrzowi o kaktusie. Przyznał, że nie wierzył. Albo Ośrodek Caritas w Myczkowcach, to w ogóle potęga, bo tutaj i ja i ks. Bogdan z wielką charyzmą więc pomysły nam szybko rodziły się w głowie, a potem były przenoszone w teren np. „Ogród biblijny”; „Ogród ekumeniczny” itp. I takich cudów było więcej. Już nie wspomnę o Starej Wsi i cudownej Bazylice, gdzie wraz z Ojcem Rektorem zaczynaliśmy od ratowania obiektu, a potem zaczęła się realizacja marzeń. Bardzo spodobały mi się słowa Ojca Prowincjała Jakuba Kołacza na uroczystej mszy św. z okazji otwarcia ogrodu i w sumie na zakończenie potężnego projektu. Powiedział, że przez ten trud i ofiarę nasze nazwiska „wyszły z mroku historii”. Piękne słowa, które wycisnęły mi łzy z oczu, zresztą nie tylko mnie bo i Ojcu Gruszce oczy zaszły łzami. Tak właśnie w takich chwilach do człowieka dociera, a może nie do końca, pewnie dopiero historia doceni…

Większość pilotowanych przez Panią projektów jest związana z Kościołem czy klasztorami. Ale mało kto wie, że zrealizowała Pani też projekty, które mają wymiar ekumeniczny.

Najpierw „wyrosłam czy zdobyłam doświadczenie” na projektach inwestycyjnych realizowanych w gminach. Później na swojej drodze spotkałam Jezuitów, Bonifratrów, Karmelitów, Franciszkanów, Siostry Felicjanki, Benedyktynki i kilkanaście parafii itp. Dlaczego? Bo potrzebowali pomocy, wsparcia, a jak się osiąga sukces to później projekty przychodziły tylko z polecenia. Ale dla mnie jest bardzo ważne działanie dla społeczności lokalnej i nieważne z jakiej opcji, z jakiego kościoła, to i tak pomagam. Tutaj mogę wymienić moje kochane wioski Puławy i Wisłoczek w gminie Rymanów, gdzie współpracowałam ze społecznością Zielonoświątkowców. Albo projekt zrealizowany w duchu ekumenizmu w Myczkowcach, który jest wielkim sukcesem dla mnie i całego Ośrodka w Myczkowcach. Symboliczne „Transgraniczne Centrum Ekumeniczne” powstało w 2007 roku w ramach środków Ministra Kultury na zachowanie dziedzictwa kultury budownictwa drewnianych obiektów sakralnych. Od tej pory corocznie ks. Bogdan Janik 16 października organizuje seminaria z zakresu kultury etnograficznej z udziałem władz samorządowych, uczelni wyższych itp. Najbardziej zdumiewające są wskaźniki dotyczące liczby osób odwiedzających Centrum: to prawie 54 tys. w 2009 r. i tyle samo w 2010 r. Można powiedzieć że te cyfry przerosły oczekiwania wszystkich. Byli tutaj turyści, uczestnicy różnych imprez ekumenicznych, kulturalnych z całego kraju, Słowacji a także wielu krajów UE. Jest to wielki sukces i trwałe świadectwo potrzeby realizacji takich projektów. Wszystkie te projekty i działania są ukierunkowane na rozwój Ośrodka, zachowanie dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego, nawiązania kontaktów z gminami i terenami partnerskimi ze Słowacji i Ukrainy. Realizujemy je z myślą o dzieciach i młodzieży aby podczas wyjazdów wakacyjnych były bliżej Boga, Historii, Kultury i Ekologii oraz ograniczać a nawet likwidować bariery językowe, kulturowe itp.

Ekumeniczny wymiar miała też uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Centrum Kultury w Łękach Dukielskich. Fot. Tomasz Czaja

Zrealizowanych przez Panią projektów jest tak dużo, że postanowiłam przedstawić je w odrębnej ramce, poniżej tekstu wywiadu. Zapytam jeszcze o te, które Pani realizuje w tym roku?

Co jeszcze w tym roku? Od 3 lat przygotowywałam ostatni etap inwestycji w Starej Wsi przy Bazylice OO Jezuitów i w tym roku otrzymali dofinansowanie do projektu” „Szlak Maryjny – Światło ze Wschodu” na 1,5 mln zł; Tak samo w Sanktuarium JP II w Krośnie otrzymali dofinansowanie i będzie realizowany projekt „Ogród Tajemnic Maryjnych” ze środków Programu Współpracy Transgranicznej PL-SK; Jak na razie to są pewne i podpisane projekty, ale jest kilka w oczekiwaniu.

Stara Wieś jest dla Pani powrotem do dzieciństwa, bo pochodzi Pani z sąsiedniej wsi Golcowa? Po latach wróciła tam Pani z bagażem swoich doświadczeń, umiejętności, talentów i wielkiej miłości do rodzinnych stron.

Tak, te ukochane strony to moje dzieciństwo. Z Golcowej pochodzi mój tato i mama. Choć Rodzice mieszkali już w Iwoniczu, bo było bliżej do pracy, tutaj najpierw kupili, a później wybudowali dom. Ale w Golcowej spędzaliśmy w dzieciństwie wakacje, które wiązały się z pracą w gospodarstwie u jednych bądź drugich dziadków. Pola było dużo i niestety było oddalone od domu więc jak wychodziliśmy rano do siana czy do żniwa, to w południe dochodziła babcia z obiadem i tak do wieczora. Ja bardzo lubiłam te wakacje, a zwłaszcza sierpień i coroczne pielgrzymki do sąsiedniej Starej Wsi. Zawsze chodziłam tam z babcią Heleną i Marysią. Nie była to daleka wyprawa, ale każdego roku zapadała głęboko w sercu. Pamiętam jeden sierpień tuż przed szkoła średnią, bo napisałam prośbę do Matki Boskiej Starowiejskiej o wsparcie w wyborze i pomyślnych egzaminów do liceum, studiów. I później podczas średniej szkoły trochę straciłam kontakt ze Starą Wsią, ale ukończyłam LO im. Mikołaja Kopernika w Krośnie, studia, studia podyplomowe… te ostatnie wiązały się już z projektami UE. W tym czasie wyszłam za mąż, urodziłam 3 synów. Później była pierwsza praca, pierwsze wnioski. Realizując właśnie projekty w Myczkowcach spotkałam projektanta, który zapytał czy nie pomogłabym Radzie Parafialnej w remontach kościoła. Jak się okazało była to bazylika w Starej Wsi. Po zapoznaniu się z projektami budowlanymi napisałam Ojcu Ekonomowi, który urzędował w Krakowie, zestawienie z jakich funduszy i co możemy zrobić. Wtedy właśnie rozpoczęła się praca w Starej Wsi i Krakowie dla OO. Jezuitów a co najważniejsze wróciłam do „mojej Starowiejskiej Pani” aby „odrobić” to, o co prosiłam.

Przed głównym wejściem do bazyliki w Starej Wsi podczas oddania projektu „Jezuicka Perła Podkarpacia” w ramach ktorego zostala odnowiona elewacja klasztoru i bazyliki, poprawiona blacharka na dachu, wymienione okna w obu obiektach. Na zdjeciu w tle: pan Janusz Leń, ktory pełnił funkcje nadzoru budowlano konserwatorskiego. Obok pan Tomasz Ptak, szef firmy budowlanej, ktora wykonywala prace. Fot.  Anna Żmuda, wtedy urzedująca pani Soltys ze Starej Wsi.

W tym wywiadzie nie chciałabym poruszać tematów politycznych, ale coraz częściej jest Pani postrzegana przez pryzmat polityki. Ale znowu muszę Panią chwalić, bo mimo że ma Pani bardzo ostro sprecyzowane konserwatywne poglądy etyczno-polityczne, to przy realizacji projektów zostawia je Pani za progiem.

Nie mam ani przyjaciół ani wrogów politycznych, bo dopiero uczę się „być politykiem”. Moja „polityka” dotyczy właśnie działania na rzecz zrównoważonego rozwoju naszego Podkarpacia. Jestem radną Sejmiku Województwa Podkarpackiego i przewodniczącą Komisji Współpracy z Zagranicą. Przez 2 lata wiele dobrego udało się zrobić i mam nadzieję, że do końca kadencji jeszcze wiele się wydarzy. Dla mnie najważniejszym dniem był wybór na wiceprzewodniczącą Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Sprawny i zaangażowany „radny”, który współpracuje z wójtami, burmistrzami, sołtysami to prosta reguła sukcesu. Bardzo się cieszę, że mam ten dobry kontakt z kilkoma włodarzami, co przekłada się na działania inwestycyjne w terenie. Myślę, że na tym polu działania mogę wymienić takie akcje: – Specjalna Strefa Ekonomiczna w Brzozowie – moje duże zaangażowanie i praca w kierunku utworzenia tej strefy, współpraca z Gminą Brzozów i dzięki wsparciu Marszałka Podkarpackiego strefa końcem grudnia 2016 r. została utworzona i obecnie czeka na inwestorów.

Ale widzę Pani aktywność nie tylko lokalną.

Bardzo się interesuję misjami gospodarczymi zagranicą i chyba najważniejszym takim na razie małym sukcesem jest nawiązanie kontaktów i współpracy z WPHI w Atenach i regionem Macedonii w Grecji. Obecnie pracujemy nad nawiązaniem kontaktów gospodarczych z Białorusią. Biorę udział w innych ważnych wydarzeniach gospodarczych w UE. Im więcej mówimy o naszym pięknym Podkarpaciu, o potencjale jaki drzemie w tych terenach tym więcej inwestorów nas zauważy i trafi tutaj po to, aby inwestować lub nawiązywać umowy gospodarcze i transakcje gospodarcze. Rozwój przedsiębiorczości i wsparcie MŚP to dla mnie priorytet i wielka szansa dla Podkarpacia.

A większe aspiracje? Kiedyś wiele mówiono o Pani starcie do Sejmu.

Wtedy wszystkim powtarzałam, że nie startuję, bo ta transza finansowa 2014 – 2022 w naszym województwie jest bardzo ważna dla moich stowarzyszeń, czy regionu. I faktycznie tak jest.

Ma Pani dużą rodzinę, pełni tyle ważnych funkcji i jeszcze realizuje tak trudne projekty. Musi Pani być świetnie zorganizowaną osobą, albo jednak jakąś dziedzinę życia Pani zaniedbuje.

Najlepiej by było aby doba miała 36 godzin. Zawsze brakuje czasu a tutaj tyle do zrobienia. Tak, musze mieć wszystko zaplanowane, kalendarz to podstawa, a nawet godziny w kalendarzu. Staram się „ogarnąć” wszystko i nawet mi się to udaje, ale często kosztem nocnych godzin. Zawsze jest ciężko zostawiać wszystko i w każdą niedzielę o 0.00 wsiadać do autobusu do Warszawy, bo o 6.00 zaczynam pracę, a w piątek o 17.00 wyjeżdżam do domu. Moja rodzinka zawsze wiedziała, że jest dla mnie najważniejsza, że zawsze mogą na mnie liczyć i dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Zresztą starsi chłopcy prowadzą firmę, są nauczeni pracy i świetnie im to wychodzi. Oni mają już swoje „połówki”, więc mama jest odwiedzana na weekend, albo jak trzeba wnuki przypilnować. Muszę się Pani pochwalić, że mam śliczną, roczną Marcelinkę, rocznego Franciszka i 4 letniego Jana, szkoda mi tylko czasu, który ulatuje a one za szybko rosną. Młodsze dzieci już podrosły, ale potrzebują mamy i taty więc staramy się razem spędzać jak najwięcej czas. Jak byłam na miejscu to kompletnie nie miałam czasu dla siebie, książkę, rower, no może czasami. Teraz w Warszawie, mimo że mam dużo pracy i wstaję o 5.00 wracam o 18.00, to wieczorem mam wolne więc nadrabiam: szlifuję język angielski i francuski; czytam, jeżdżę na rowerze i ćwiczę.

Pani Doroto, dziękując za rozmowę chciałam pogratulować Pani przede wszystkim wspaniałej Rodzinki, ale i siły, optymizmu, delikatności, czułości, prezentowania swoich poglądów w tak elegancki sposób, że wielu może się od Pani tego uczyć. I pozwoli Pani, że podkradnę od Pani te piękne słowa o prośbie do Boga, by spotykać tylko dobrych ludzi. Tego właśnie życzę Pani, ale i sobie. 

Umawiamy się na ten wywiad. Zdjęcie wykonane po uroczystościach wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Centrum Kultury w Łękach. Fot. Tomasz Czaja. Wszystkie zdjęcia z uroczystości można zobaczyć na stronie:  https://goo.gl/photos/XnqeWbVSP92qHKZF8

Trzy zdjęcia niepodpisane, przedstawiające panią Dorotę Chilik, pochodzą z archiwum prywatnego bohaterki wywiadu. Pierwsze wykonane zostało podczas Święta Niepodległości. Drugie – w Domu Polskim w Brukseli, trzecie – w domu.

Rozmawiała Jolanta van Grieken-Barylanka

Praca i projekty zrealizowane przez panią Dorotę Chilik. Do 2016 r. byłam głównym specjalistą ds. pozyskiwania środków UE i rozwoju w Towarzystwie Jezusowym Dom Zakonny w Starej Wsi /biuro Stara Wieś koło Brzozowa/. Wcześniej na takich samych stanowiskach pracowałam w Towarzystwie Jezusowym Prowincja Polski Południowej w Krakowie; Zakon OO. Karmelitów Bosych w Krakowie; Zakon OO. Bonifratrów w Iwoniczu i Krakowie; Zakon Sióstr Felicjanek w Iwoniczu; Zakon Sióstr Benedyktynek w Krzeszowie; w Urzędzie Gminy Rymanów oraz w Urzędzie Gminy Miejsce Piastowe. Gdzie zajmowałam się przygotowaniem projektów, ich koordynacją rozliczaniem, a także innymi działami np. przedsiębiorczość. Projekty piszę od 1997 r. i zrealizowałam ich kilkadziesiąt na łączną kwotę dofinansowania: ok. 60 mln zł. Projekty pochodziły z różnych programów od PHARE CREDO, PHARE, INTERREG PL – SK, INTERREG Białoruś – Ukraina, PAUCI, Fundusz Współpracy, EOG/Norweski; Program Szwajcarski; Ambasada USA, MKiDN oraz inne lokalne np. RPO WP, środki marszałków, konserwatora itp. Można powiedzieć, że aplikowałam do wszystkich ogłaszanych w Polsce Programów od roku 1997.
Największymi moimi sukcesami są projekty: – „Skarby Pogranicza” z programu PL-BY-UA w wys. 4 mln euro (Księża Jezuici w Starej Wsi 2014 – 2015); – „Jezuickie Perły Południa – ochrona dziedzictwa kulturowego”, czas trwania 2006 r. – 2009 r.; wartość projektu 2,5 mln euro; dofinansowanie z EOG/ Norweski Mechanizm Finansowy. Projekt obejmował prace budowlano – konserwatorskie przy 3 obiektach jezuickich w Krakowie /Kościół św. Barbary na Małym Rynku; Bazylika NSPJ na ul. Kopernika; Dom Zakonny na Małym Rynku/; – „Jezuicka Perła Podkarpacia” Księża Jezuici w Starej Wsi; 2010 r. projekt RPO WP 2007 – 2013 na prace budowlano – konserwatorskie przy Bazylice Wniebowzięcia NMP w Starej Wsi k. Brzozowa wartość 4,0 mln PLN; – Projekt „ DPS w Iwoniczu szansa dla ciężko chorych dzieci” w wys. 1,2 mln zł w 2010 r. dofinansowanie z RPO WP z działania 5.2 dla Sióstr Felicjanek z Iwonicza, które prowadzą DPS dla Dzieci ciężko chorych. – Od ponad 10 lat współpracuję z Caritasem Diecezji Rzeszowskiej – Ośrodek Caritas w Myczkowcach, gdzie jestem autorką i inicjatorem wielu pomysłów /obecnie zrealizowanych/ wspierających rozwój Ośrodka, akcji społecznych dla dzieci i młodzieży, projektów partnerskich transgranicznych, ekologicznych, ekumenicznych, zachowujących dziedzictwo kulturowe i tradycje regionu Bieszczad. W ciągu ostatnich kilku lat pozyskałam środki z zewnątrz na realizację Projektów: 1/ Phare: Polsko – Słowacka Wioska Ekoludków / seminaria i akcje ekologiczne z otwarciem mini ZOO w Ośrodku w Myczkowcach; 2/ Projekt Phare – Polsko – Ukraińskie Centrum Kultury i Sportu / budowa profesjonalnego boiska do koszykówki i siatkówki z trybunami na 320 os. oraz budowa kortów tenisowych; 3/ Projekt Interreg Polsko – Ukraińskie Spotkania Ekoludków /spotkania ekologiczne, budowa dwóch altan – grillowisk czy w końcu projekt komplementarny dofinansowany z PWT PL – SK 2007-2013 pn. “Transgraniczna wymiana kulturalno – turystyczna, Myczkowce Mała Domasza“. Realizowaliśmy także kilka Projektów dofinansowanych ze środków Ministra Kultury. Należy tutaj zaznaczyć iż w ramach I naboru PWT Pl – SK powstał „Ogród botaniczno – biblijny”, który przyniósł niesamowite wskaźniki zainteresowania np. od 17 maja 2010 r. czyli od dnia jego otwarcia do końca lipca 2010 r. przez Ogród przeszło ok. 20 tys. osób. Wielkim sukcesem dla mnie i całego Ośrodka w Myczkowcach, o czym już mówiłam w wywiadzie, jest „Transgraniczne Centrum Ekumeniczne”, które powstało 2007 roku w ramach środków Ministra Kultury na zachowanie dziedzictwa kultury budownictwa drewnianych obiektów sakralnych. Realizowałam projekty z zakresu ochrony zabytków i dziedzictwa kulturowego dla Kościołów Diecezjalnych w Lutowiskach; Mrzygłodzie k. Sanoka; Dobrej Szlacheckiej; Iwoniczu; dla klasztoru Karmelitów Bosych w Krakowie, Lublinie i Berdyczowie na Ukrainie.

D.Ch./jvgb